INTERWENCJA: Barszcz Sosnowskiego nad brzegami Sanu. To skutek powodzi sprzed kilku lat (ZDJĘCIA)

27-06-2017

SANOK / PODKARPACIE. Nasi czytelnicy informują o kolejnych miejscach, w których można spotkać barszcz Sosnowskiego. Internauta wskazuje na brzeg Sanu w Lisznej. Pojawiły się tam całkiem spore osobniki. Lepiej omijać je z daleka.

- Spacerując brzegiem Sanu w miejscowości Liszna natknąłem się na tą bardzo niebezpieczną roślinę. Odnoszę wrażenie, że za każdym razem kiedy jestem w tych okolicach, barszczu Sosnowskiego jest coraz więcej. Nie trzeba być botanikiem, żeby wiedzieć, że ta roślina jest bardzo niebezpieczna dla ludzi, tym większy problem, że rozpoczął się sezon wakacyjny i dużo osób wypoczywa w tych miejscach nad Sanem – pisze nasz Czytelnik.

skiba

Wojciech Skiba, foto: Starostwo Powiatowe w Sanoku

Wojciech Skiba, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Sanoku podkreśla, że powiat sanocki przez kilka lat intensywnie zwalczał barszcz Sosnowskiego, korzystając z programu dotyczącego ochrony bioróżnorodności. Eliminowanie rośliny było jednym z elementów tego przedsięwzięcia, dzięki któremu otrzymano 1,2 mln zł.

- Niestety program już skończył się. Nie mamy dodatkowych środków na walkę z barszczem – dodaje naczelnik.

Tym samym zauważa, że nowe, dorosłe osobniki nad Sanem to skutek powodzi sprzed kilku lat.

- W związku z podniesionym poziomem wody nasiona trafiły w te miejsca z nurtem wody. Kiedy w 2014 roku zaczynaliśmy realizację programu, młode rośliny były zupełnie niewidoczne. Dzisiaj osiągnęły postać dorosłą, sięgają kilku metrów i mogą być niebezpieczne dla ludzi, dlatego lepiej je omijać – uzupełnia Skiba.

Obecnie trwa dogodny okres na usuwanie barszczu Sosnowskiego. Rośliny kwitną, maja charakterystyczne, duże białe kwiaty. Najważniejsze jest, aby zlikwidować je zanim wydadzą nasiona. Pamiętajmy także, że latem barszcz jest niebezpieczny dla ludzi, szczególnie dla dzieci – może poparzyć.

Komentarzy: 25 do “INTERWENCJA: Barszcz Sosnowskiego nad brzegami Sanu. To skutek powodzi sprzed kilku lat (ZDJĘCIA)”

  1. ciemny sanok pisze:

    Jak powódź z przed kilku lat, to musi być wina Tuska :)))

  2. kuba pisze:

    Na trasie do cerkiewki w Międzybrodziu na Sanie jest taka naturalna
    mała wysepka, oddzielona od brzegu wodą,a na niej okazała plantacja
    barszczu.I tu się zgadza,że to może być skutek powodzi z przed kilku
    lat.

  3. mar pisze:

    Wysokie temperatury to zły okres do zwalczania barszczu tak wyrośniętego, a dobry okres do znakowania miejsc występowania. Nad rzekami trzeba jednak niszczyć w każdym czasie, aby nie dopuścić do rozsiewania barszczu nad wodami.

  4. A.M pisze:

    W Sanoku za Kauflandem też jest

  5. prawy i sprawiedliwy pisze:

    to wina Tuska, GW, Merkelowej i lewaków!

  6. xxx pisze:

    Razi mnie wypowiedź urzednika starostwa. Nie ma pieniędzy? Czy starostwo sanockie wystąpiło o kolejne pieniądze na zwalczanie tej niebezpiecznej rośliny? Programu takowego pewnie nie ma, bo władze zwierzchnie pewnie o tym nie wiedzą.

    Poproszę o dokumentację wypracowaną przez starostwo powiatowe w Sanoku, gdzie występuje ten barszcz. Jeśli jest taka potrzeba, to zdjęcia prześlę.

    Poproszę o dokumentację, która została przesłana do władz wojewódzkich i krajowych.

    Brakuje pieniędzy? Pewnie tak.

    Brakuje też dobrej woli.

    Wydanie pieniędzy podatników (ok. 1,2 mln zł) w poprzednich latach nie miało żadnego sensu. W Płonnej jest obecnie więcej tego dziadostwa niż przed realizacją programu. W innych miejscach także.

    Nie winię nikogo, ale jednocześnie winię wszystkich, którzy dobrze wiedzą, że tak malutkie realizowanie zwalczania tego „barszczu” mija się z celem. Szkoda tylko pieniędzy.

    Ten „barszcz” jest trudny w likwidacji. To prawda.

    Poproszę o wymienioną wcześniej dokumentację. Jej po prostu nie ma. Mogę się mylić.

  7. rolnik pisze:

    Zapraszam na trasę od Karlikowa do Szczawnego gdzie jest „plantacja” setek hektarów dorodnego barszczu sosnowskiego. Za trzy tygodnie nasionka wiatr rozwieje po okolicy i będzie na drugi rok następne kilkadziesiąt ha plantacji i tak dalej. Pieniądze dopiero się znajdą, gdy dojdzie do Warszawy. Dobrze by było zapakować tira i posłać na Wiejską żeby zobaczyli jak to wygląda, bo nikt sobie tam sprawy nie zdaje jak mocno inwazyjna jest ta roślina.

  8. Anonim pisze:

    Wielu z pewnością zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczna jest ta roślina zwana zemstą Stalina. Jednak nie o to chodzi.

    Sprawa jest ważniejsza, o której napisałem powyżej jako laik. Czy posłowie i senatorzy z Podkarpacia o tym wiedzą? Czy jest opracowany na poziomie choćby powiatu sanockiego program walki z tym „barszczem”?

  9. Taniej zapobiegać pisze:

    Po pierwsze trzeba ściąć kwiatostany zanim znowu wydadzą nasiona.
    Pieniądze powinna dać gmina na likwidację roślin na obszarze gminy, a miasto w obrębie miasta. Trzeba tylko wykazać się dobrą wola i działać. Może w ramach prac interwencyjnych należy zatrudnić kilka osób, przeszkolić je, jak postępować i do dzieła. Mam nadzieję że efekty walki z tą rośliną będzie monitorował Portal esanok.pl Gratulacje za podjecie tak ważnego dla naszego bezpieczeństwa tematu.

  10. grzegorz 43 pisze:

    Będzie w Sanoku wielkie więzienie,mnóstwo skazanych, to oni będą usuwać kwiatostany, łodygi i korzenie w ramach resocjalizacji..!!

  11. ... pisze:

    A u nas jak zwykle tysiące problemów. Programy, projekty itd. Dać chłopu do ręki 3 tysiące i kosę, wysłać na rekonesans brzegiem Sanu i problem będzie po części rozwiązany.

  12. Niestety... pisze:

    …dla urzędników najważniejsza jest „walka” z zagrożeniem. Że efektów nie widać? To już mniej ważne , najważniejsze ,że pieniądze zostały wydane.
    To jest takie samo działanie , jak „walka” Urzędu Pracy z bezrobociem…

  13. waldi pisze:

    Barszcz s. Jest tez nad brzegiem sanu sciezka jak sie idzie za kauflandem w strone laweczek..tez rosnie://

  14. zazdrosna Zosia pisze:

    Jak nie muzułmanie, to barszcz. Jak nie Niemcy, to Sowieci. Zawsze cos musi nas najeżdżać

  15. @--->---- pisze:

    ten problem w Lisznej jest od wielu lat, sołtys zgłaszał gdzie trzeba – ale bez odzewu!!! tak naprawdę urzędy mają to gdzieś! przynajmniej te w Sanoku,

    ja na swojej działce też mam sporo tego syfu, a co ciekawe daleko od wody?!
    nie zgłaszam tego nigdzie,
    gmina nie zareaguje,
    a jak widać powiat też nie ma zamiaru z tym walczyć

    NA PEWNO SĄ JAKIEŚ MOŻLIWOŚCI – ale urzędnicy mają ciepłe posadki wynagrodzenia niezależnie czy się stoi czy się leży kasa się należy,

    czy jest PIS czy było PO, jest tak samo!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  16. road pisze:

    Przy Osławie od Zagórza przynajmniej po Szczawne jest tego masa i z roku na ro coraz bardziej się rozpanosza. A to tzw. zwalczanie to ja widziałem w tamtym roku. Opryski były wykonywane w lipcu jak to dziadostwo już wysypywało nasiona. To trzeba robić wcześniej a nie dopiero jak się rozsiewa i regularnie przez kilka lat.

  17. Polak mały pisze:

    Dobrze że jeszcze w szpitalach i tym podobnych instytucjach nie odmawiają pomocy tlumacząc się brakiem funduszy człowiek nie zrobi nic za darmo jeśli nie widzi w tym swojego interesu…kiedyś tak nie było

  18. stw pisze:

    No to idź Polaku mały i daj przykład bezinteresowności nie tylko przy zwalczaniu barszczu, a może także przy opiece nad niepełnosprawnymi, wolontariat sanocki (i nie tylko) czeka na ciebie, nie pozwól sobie zmarnować swojego zapału. Bądź dzielny i wytrwały. Gratuluję ci. Oby więcej nas takich było.

  19. Klemens pisze:

    Czyli zu Tuska były pieniądze na zwalczanie Barszczu S. a teraz nie ma? Hm…

Napisz komentarz:

Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.