miszkanie

Mieszkańcy bloku przy ul. Sadowej 34 skarżą się na obrzydliwy fetor: Jeden człowiek zatruł nam całą atmosferę

SANOK / PODKARPACIE. - Chcemy wyprowadzić się z tego bloku, bo tak dalej nie da się żyć – mówi Ryszard, który wraz z żoną Marią mieszka w pięknie wyremontowanym i przytulnym mieszkaniu w bloku przy ul Sadowej 34.
- Nasza gehenna trwa od ponad roku. Zwracaliśmy się do Sanockiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Policji, Sanepidu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i nic. Wszyscy rozkładają ręce i mówią, że nie mogą nam pomóc.