REKLAMA
REKLAMA

SANOK: Kłusujący oficer policji i wędkarz łowiący na… 13 wędek. Z życia SSR (ZDJĘCIA)

SANOK / PODKARPACIE. O pracy społeczników walczących z kłusownikami, łamiącymi przepisy wędkarzami czy osobami zaśmiecającymi tereny nad rzekami i jeziorami rozmawiamy z Ryszardem Rygliszynem, Komendantem Społecznej Straży Rybackiej w Sanoku. Zapraszamy do lektury.

Tomasz Sokołowski, Esanok.pl: W jaki sposób została powołana Społeczna Straż Rybacka w Sanoku? Jakie są jej główne zadania? Na jakim terenie działa?

Ryszard Rygliszyn, prezes SSR w Sanoku

Ryszard Rygliszyn, Komendant Społecznej Straży Rybackiej w Sanoku: SSR powstała na wniosek LOP i została powołana przez starostę sanockiego. Powiat sanocki to miejsce, w którym najdłużej, nieprzerwanie od 1999 roku i z najlepszymi wynikami działa Społeczna Straż Rybacka. Często jest stawiana za wzór dla innych SSR w województwie podkarpackim. Mamy jeden z największych po leskim obszar wód, na którym sprawujemy opiekę. W celu prawidłowego funkcjonowania SSR dokonano analizy stanu zagrożenia zjawiskami kłusownictwa rybackiego, dewastacji środowiska naturalnego, zanieczyszczenia cieków wodnych oraz ich brzegów. Dla przykładu na nasz wniosek, tylko w ubiegłym roku, zlikwidowano nielegalny odpływ i wykryto kilka dzikich wysypisk. Niedługo później, na początku 2020 roku, wykryliśmy kolejne duże dzikie wysypisko śmieci.

Podczas obserwacji i licznych interwencji skala zjawisk jest nadal znaczna i wymaga dużego zaangażowania. Chcielibyśmy, aby nasze wody były rybne i bezpieczne, pewnie dlatego poświęcamy swój czas oraz narażamy swoje zdrowie i życie. Mamy nadzieję, że walcząc z kłusownictwem robimy coś dobrego nie tylko dla wędkarzy, ale też dla przyszłych pokoleń. Należy jednak podkreślić rolę Społecznej Straży Rybackiej w oddziaływaniu prewencyjnym, w kształtowaniu świadomości ekologicznej i etyki osób dokonujących połowu ryb. Poprzez swoją obecność nad wodami, poprzez rozmowy, udzielanie stosownych wyjaśnień i pouczeń, strażnicy przyczyniają się nie tylko do uczulania łowiących na przepisy w zakresie ochrony zasobów naszych wód, ale również do przestrzegania przepisów o ochronie przyrody. Taka forma oddziaływania na społeczeństwo jest bardzo istotna i należy o niej pamiętać. SSR w Sanoku mimo ograniczeń prawnych i formalnych, spełnia bardzo ważną rolę w ochronie wód powiatu sanockiego. Właśnie stuknęło 20-lecie naszego istnienia.

Tomasz Sokołowski: Czy ktokolwiek w SSR otrzymuje wynagrodzenie za pracę? Kto wstępuje w jej szeregi? Czy są to głównie pasjonaci wędkarstwa, przyrody? Ciężko zrekrutować strażników?

Ryszard Rygliszyn: W szeregi SSR zazwyczaj wstępują wędkarze, miłośnicy przyrody, ludzie, którym jest bliska ochrona wód, którzy chcieliby, aby następne pokolenia mogły łowić, widzieć ryby. SSR w Sanoku działa społecznie, bezinteresownie. Bardzo trudno pozyskać ludzi, nikt nie chce pracować, poświęcać się za darmo. Dużym wsparciem dla naszej jednostki jest dofinansowanie zakupu paliwa do pojazdów, którymi się przemieszczamy. Środki przekazuje nam Starostwo Powiatowe w Sanoku. Bez tego, nasze funkcjonowanie nie byłoby możliwe.

Obszar działania SSR w Sanoku to powierzchnia powiatu 1225,12 km. Należy nadmienić, że w powiecie sanockim jest około 1500 wędkarzy plus przyjezdni. Społeczna Straż Rybacka w Sanoku jest podzielona na 3 grupy terenowe – Sanok, Zagórz i Rzepedź. Zrzesza na chwilę obecną 16 strażników i jedną strażniczkę. Łowiska, które kontrolujemy to: Hłomcza, Sanok (Sosenki), Szczawne, Sieniawa, San, Wisłok, Osława. Niestety, w mojej opinii, przez ostatnie 40 lat populacja ryb spadła o 70%. Wiem co mówię, ponieważ jestem czynnym wędkarzem, który ma na swym koncie wiele rekordowych ryb, w tym rekord Polski.

Tomasz Sokołowski: Wiemy, że podczas kontroli niejednokrotnie zdarzają się nerwowe sytuacje. Mógłby Pan opisać przykłady? Z czego to wynika?

Ryszard Rygliszyn: Trzeba zacząć od tego, że poważnym problemem wciąż są śmieci. W 50% są pozostawiane przez wędkarzy. Dużym kłopotem jest też fakt spożywania alkoholu przez wędkarzy i zakłócanie ciszy innym – jak to mówią, cisza na rybach to połowa sukcesu, choć wielu myśli inaczej – że „rybka lubi pływać”. Sytuacja, która utkwiła mi w pamięci wydarzyła się w miejscowości Mrzygłód. Zrobiliśmy zasadzkę w nocy na kłusowników, którzy przy pomocy silnego światła na hełmach górniczych kłusowali za pomocą ościeni. Kiedy my strażnicy leżeliśmy w zasadzce i czekaliśmy aż na nas wyjdą, kiedy padła komenda stać straż rybacka, jeden z nich uciekając z pełnym workiem ryb przez łąkę trafił na pojedyncze drzewo śliwkę. Proszę mi wierzyć, po chwili miał olbrzymią śliwkę na głowie. Po zatrzymaniu go okazało się, że jest oficerem policji z centralnej polski. Ale ciekawym zjawiskiem był też przypadek z łowiska w Hłomczy, gdzie jeden wędkarz łowił na 13 wędek!

Tomasz Sokołowski: Kilka lat temu SSR otwarcie wypowiedziała wojnę kłusownikom. Jakie są efekty?

Ryszard Rygliszyn: Strażnicy SSR czują się odpowiedzialni za walkę z tym procederem. Bardzo nas cieszy oddźwięk wśród wędkarzy i mieszkańców. Dostajemy wiele różnych informacji na ten temat. Dzięki temu nieuczciwi wędkarze i osoby zajmujące się kłusownictwem nie powinny się czuć bezkarne.

To zaledwie kilka przykładów z ostatnich lat, które udało się nam rozwiązać, również dzięki pomocy mieszkańców:

  • wykryto 50-metrową sieć zastawioną na Sanie, w której było 40 kg ryb, niestety w części już nieżywych;
  • podczas jednej z wspólnych akcji z PSR wykryto i zatrzymano sprawców, którzy dokonywali połowu ryb za pomocą prądu elektrycznego;
  • wykryto i ustalono sprawcę połowu na sieci, sprawę przekazano policji, a kłusownik stanął przed sądem rejonowym, gdzie poniósł zasłużoną karę;
  • zlikwidowano 32 dzikie wysypiska i doprowadzono poprzez poinformowanie odpowiednich władz do ich likwidacji, a w jednym przypadku ustalono sprawcę, który za swój czyn odpowiedział przed sądem;
  • udało się też uratować sporą ilość rannych dzikich zwierząt i ptaków;
  • ujawniono 42 nielegalne odpływy ścieków do rzek i potoków;
  • zatrzymano do przybycia policji 15 kłusowników, w tym 7 osób innej narodowości, którzy dopuszczali się połowu ryb na tarliskach, często łowiąc ryby okrutną metodą „na szarpaka”.

Brak aktualnego pozwolenia na połów ryb, niewymiarowe ryby połów na niedopuszczalną liczbę wędek, nie przestrzeganie limitów, zanieczyszczone stanowiska, brak wpisów złowionych ryb do rejestru połowu, złe przechowywanie ryb. To najczęściej odnotowywane przez nas wykroczenia wędkarzy.

Strażnicy z przykrością stwierdzają, że nad wodą wciąż trafiają się „mięsiarze”, którzy zabijają wszystko co wyholują z wody – najwyższy czas to zmienić. Wędkarstwo powinno być wspaniałą formą spędzania wolnego czasu, a nie sposobem na zapełnienie lodówki!

To, co widzimy nad wodą zwłaszcza po weekendach jest karygodne. Pozostawione stosy śmieci i wędkarskich odpadków typu porwane żyłki i plecionki. To one są straszną pułapką dla ptaków i innych zwierząt, dlatego zawsze warto zabierać te, które się napotka na brzegu oraz te, które się wyciągnie z wody.

Etyka wędkarska powinna przejawiać się właściwym zachowaniem pomiędzy kolegami nad wodą, dlatego nie uszczęśliwiajmy nikogo swoim towarzystwem zwłaszcza po alkoholu, nie starajmy się zepsuć całej przyjemności z wędkowania osobom, którzy nie mają ochoty na rozmowę, bo szukają ukojenia nerwów po wyczerpującej pracy.

Miejmy ambicję i nie biegajmy po całym łowisku korzystając ze szczęścia bądź umiejętności innych. Smutną prawdą jest, że nasze wody są chronione w sposób niedostateczny, ale nie ma na to środków i ludzi, których społeczna praca jest niewdzięczna i niebezpieczna. Prośba do wędkarzy o nie przymykanie oczu na tych co łamią prawo. Czujmy się gospodarzami wód, na których łowimy.

Statystyka SSR w Sanoku od 2014 do 2019 roku:

  • Przeprowadzone kontrole : 1561
  • Skontrolowano : 10595
  • Ujawniono wykroczeń : 841
  • Skierowano: 183

Tomasz Sokołowski: Jak układa się współpraca pomiędzy społeczną i państwową strażą rybacką?

Ryszard Rygliszyn: Zasadniczą sprawą jest to, aby czynności kontrolne realizowane przez strażników działających społecznie w ramach SSR wykonywane były właściwie i nie powodowały zadrażnień czy napięć społecznych. Dlatego też działania SSR przeprowadzane są w warunkach ścisłej współpracy z Państwową Strażą Rybacką, zgodnie z zasadami określonymi w rozporządzeniu ministra rolnictwa i rozwoju wsi z dnia 8 stycznia 2002 r. w sprawie zakresu i warunków współpracy Państwowej Straży Rybackiej ze Społeczną Strażą Rybacką (Dz. U. Nr 5, poz. 55). Zakłada się wspólne organizowanie i przeprowadzanie kontroli przez państwową oraz społeczną straż, jak również wymianę informacji o prowadzonych oddzielnie działaniach oraz o przypadkach naruszania lub podjęcia uzasadnionego podejrzenia o naruszeniu przepisów o rybactwie śródlądowym, a także wspólne organizowanie, przynajmniej raz w roku, szkoleń i ćwiczeń.

Społecznym strażnikom przysługuje prawo do:

1) kontroli dokumentów uprawniających do połowu ryb u osób dokonujących połowu oraz dokumentów stwierdzających pochodzenie ryb u osób przetwarzających lub wprowadzających ryby do obrotu;

2) kontroli ilości masy i gatunków odłowionych ryb, przetwarzanych lub wprowadzanych do obrotu oraz przedmiotów służących do ich połowu;

3) zabezpieczenia porzuconych ryb i przedmiotów służących do ich połowu w wypadku niemożności ustalenia ich posiadacza;

Niemniej, istotną kwestią dla zgodnego z prawem wykonywania zadań przez SSR jest nadzór specjalistyczny, który sprawuje wojewoda poprzez komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Rybackiej. Nadzór ten obejmuje legalność i skuteczność działań SSR i jest wykonywany na podstawie rozporządzenia ministra rolnictwa i gospodarki żywnościowej z dnia 17 maja 1999 r. w sprawie zasad sprawowania nadzoru specjalistycznego nad Społeczną Strażą Rybacką oraz ramowego regulaminu tej straży (Dz. U. Nr 49, poz. 489). 

Natomiast w przypadku zaistnienia problemu w trakcie wykonywania kontroli przez strażników SSR, zgodnie ze stosowaną praktyką, o sprawie informowane są uprawnione służby, PSR, ewentualnie policja.

W takich sytuacjach pomocna może być także funkcjonująca od wielu lat w kodeksie postępowania karnego oraz kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia instytucja ujęcia – jako forma zatrzymania. Przepisy niniejsze przewidują, że każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa bądź wykroczenia lub w pościgu podjętym bezpośrednio po jego popełnieniu, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości, przy czym osobę ujętą należy niezwłocznie oddać w ręce policjantów.

Tomasz Sokołowski: Dziękuję  za rozmowę.

foto (6): nadesłane

18-09-2020

Udostępnij ten artykuł znajomym:




Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

| Zaloguj się

Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)

obelix2020-09-18 16:29:22
0 0
wędkarze powinni płacić wyższe ubezpieczenie zdrowotne, wystoi się taki jeden z drugim pół zycia w zimnej wodzie i na stare lata stawy kolanowe pokrzywione , kostki zdeformowane, reumatyzm i leczy się za nasze podatki, wędkarze to więcej nas kosztują niż pijacy i palacze
Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy (0)
Pokaż więcej komentarzy (0)