REKLAMA
REKLAMA

Nie dotykaj! Nie zabieraj do domu!

Jak co roku na wiosnę leśnicy otrzymują zgłoszenia od turystów o znalezionych w lesie lub na łąkach bezbronnych i osieroconych młodych sarnach czy zającach. A to najczęściej zdrowe i bezpieczne zwierzęta, które posłusznie czekają na matkę. Największym zagrożeniem dla nich może być właśnie dotknięcie lub zabranie przez człowieka.

Koźlęta pozostawione przez matkę na jakiś czas wśród traw lub zarośli są bezpieczne. Mają tzw. kryptyczne ubarwienie, które pozwala im wtopić się w otoczenie. Nie mają zapachu, dzięki czemu nie zwabiają drapieżników. Cierpliwie czekają na kozę (w języku łowieckim samica sarny), która zawsze żeruje gdzieś w pobliżu, a w razie niebezpieczeństwa nadbiega. Człowiek jednak potrafi skutecznie wystraszyć nawet najwaleczniejszą matkę. Dlatego napotkane koźlę może wydawać się osierocone. W ostatni majowy weekend, mimo że to dość wcześnie jak na pojawienie się młodych saren, w Nadleśnictwie Sieniawa miała miejsce już pierwsza interwencja straży leśnej w sprawie znalezionego koźlątka.

– Turyści zadzwonili do mnie informując, że znaleźli samotne koźlę i nie wiedzą co zrobić – mówi Tomasz Mikulski, komendant Straży Leśnej w Nadleśnictwie Sieniawa. – Przyjechałem na miejsce i po zapoznaniu się z sytuacją wytłumaczyłem, że to zupełnie normalne, że sarenka leży sama. Udzieliłem im informacji na temat strategii wychowu młodych zwierząt w naturze i uczuliłem, aby nigdy nie zabierali ich do domu. Poczekaliśmy około 2 godzin w bezpiecznej odległości i zaobserwowaliśmy, jak matka wyprowadza koźlę z miejsca, gdzie na nią czekało – relacjonuje dalej.

Małe zajączki, podobnie jak koźlęta, nie mają zapachu i również pozostawiane są same na otwartej przestrzeni. Matka, po urodzeniu młodych, rozprowadza je pojedynczo w różne miejsca i odwiedza raz na dobę, karmiąc bardzo tłustym, odżywczym mlekiem. Zwiększa to w naturze ich szanse na przeżycie. Dlatego po spotkaniu takiego maleństwa nawet go nie dotykajmy. Zostawiając na nim swój zapach sprawimy, że matka nie podejdzie do niego i go nie nakarmi.

Jeśli zdarzy się jednak, że będziemy świadkiem utraty matki przez młode lub po wnikliwej ocenie sytuacji, biorąc pod uwagę biologiczną naturę danego gatunku, będziemy pewni, że młode jest osierocone, powinniśmy zawiadomić lokalną służbę leśną. Jeśli zdecydujemy się zabrać oseska to oddajmy go w ręce specjalistów, a są to: Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu i Fundacja „Bieszczadziki” na Rzecz Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Bukowsku. Pamiętajmy jednak, że wychowane przez człowieka dzikie zwierzę, bardzo rzadko potrafi żyć samodzielnie na wolności.

Magdalena Misiorowska
źródło: RDLP Krosno

05-05-2020

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)