Wyścig psich zaprzęgów w „Krainie Wilka”

BIESZCZADY. Podczas minionego weekendu Lutowiska były gospodarzem Wyścigów Psich Zaprzęgów Cager Cup. W ciągu dwóch dni zaprzęgi  z najbardziej odległych zakątków Polski pokonały niemalże 100 km tras w obrębie pasma górskiego Otrytu.

Na starcie stanęło 14 zespołów, dla których uczestnictwo w tego typu zawodach jest życiową pasją. Cały rok przygotowują zwierzęta do zimowych zmagań, poprzez dobór specjalnej diety czy też odpowiednie treningi. Adam Ludwik mistrz Polski oraz zdobywca Pucharu Polski, pochodzący z Białegostoku w taki sposób opisuje przygotowanie do sezonu zimowego: W okresie letnim kiedy psy nie trenują, nie mogą dostawać zbyt wiele pokarmu, ponieważ rozpiera ich za duża energia. Wraz upływem czasu stopniowo otrzymują większe ilości pożywienia. Natomiast na początku września rozpoczyna się cykl treningowy. W pierwszej fazie jest to bieg na 5 km, natomiast w części końcowej wzrasta do 40 km dziennie.

Nie wszystkie psy są predysponowane do startu w tego typu zawodach. Beata Patrzałek musher pochodzący z Krakowa wskazuje na takie rasy jak: Alaskan Malamute, Syberian Husky, Samoyed pochodzący z Grenlandii jako te najskuteczniejsze w rywalizacji.

Zawody psich zaprzęgów mają swój regulamin. Na początku szczegółowo sprawdzany jest stan zdrowia zwierząt oraz sprzęt zawodników. Zaś musherzy podczas zmagań mają obowiązek w należyty sposób zwracać się do psów. Za niedostosowanie się do tej reguły, mogą zostać wyciągnięte konsekwencję wobec zawodników – wspomina Andrzej Ratymirski sędzia zawodów.

Rywalizacji nie jest nastawiona na materialne korzyści. Zawodnicy startują hobbystycznie, nie jednokrotnie dopłacając do swoich występów. Wszyscy solidarnie podkreślają że najważniejsza jest dobra zabawa i czas spędzony ze swoimi zwierzętami. Dominik Kruczeń musher pochodzący z Biłgoraju opowiada, że jego pasja do psich zaprzęgów zrodziła się od marzenia swojej córki o syberianie huskym. Czytając powieści Londona, uległem zachciance córki i kupiłem psa. Upewniłem się w przekonaniu, że jak już ktoś zdecyduje się na takie zwierzę, to albo będzie miał ich całą gromadę albo nigdy nie popełni tego błędu. Teraz mam już 7 i na tym nie zamierzam kończyć.

Wyścigom psich zaprzęgów w Lutowiskach towarzyszyły liczne atrakcje. Obserwatorzy mogli przejechać się skuterem, oczywiście pod opieką Straży Granicznej stacjonującej w Ustrzykach Górnych. Porucznik Marcin Lisowski zwrócił uwagę na fakt, że: Straż Graniczna jest obecna w życiu lokalnej społeczności, ponieważ pomagamy miejscowym ludziom, znając problemy bytowe z jakimi się na co dzień borykają. Staramy się prezentować a także uczyć młodzież pozytywnych postaw choćby przez uczestnictwo w takich akacjach jak ta dzisiejsza.

Turyści, którzy udali się na Cager Cup mogli także spróbować bieszczadzkiego jadła. Zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszyły się pierogi oraz bigos myśliwski, oczywiście z dziczyzną. Relacjonuje Agata Rodzynka, gospodyni ze Skorodnego.

W ramach podsumowania… Pierwszy raz jestem na takiej imprezie… i jestem pozytywnie zaskoczony. Psy, zaprzęgi, ciepła atmosfera, niesamowite swojskie jadło a przede wszystkim możliwość wypoczęcia nie tak daleko od domu, w końcu Bieszczady mają swój niepowtarzalny urok – relacjonuje Grzegorz Wal, turysta z Sanoka.

Zapraszamy od obejrzenia fotorelacji.

M.B.

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."