Odszedł niezłomny kapelan Solidarności

SANOK / PODKARPACIE. Władza komunistyczna nazwała ks. Adama Sudoła „Agresorem”, choć duchowny nikogo nie atakował. Piętnował tylko nieludzki system, zakłamanie i bezbożność.

Dorota Mękarska

Figurantem, czyli osobą rozpracowywaną przez SB, ks. Adam Sudoł został w 1957 roku. W tym czasie był wikarym w Stalowej Woli. Pracował jako katecheta z młodzieżą. Zbiegło się to z akcją usuwania religii ze szkół. Ks. Adam zaangażował się w protest, który podjęli niezadowoleni z działania władz wierni. W odpowiedzi SB otoczyło go siecią agenturalną, rekrutującą się z tzw. „świeckiego aktywu klerykalnego”. Dzisiaj znamy tylko pseudonimy informatorów.

Stalowa Wola, 26 marca 1960 r.
Ściśle tajne
(…) wytypowano i opracowano kandydata do werbunku w osobie Ż.E. do sprawy ewidencyjno – obserwacyjnej nr 2410/58. W czasie osobistego zetknięcia zorientowano się jednak, że kandydat, mimo że jest najbliższym sąsiadem figuranta, nie posiada do niego dobrego dotarcia. Wobec powyższego z werbunku zrezygnowano, a wymienionego wykorzysta się jako kontakt pozaagenturalny po zagadnieniu kleru i świeckiego aktywu klerykalnego.
Ppor. Adol Kusak, Of. Oper. Ref. d.s. Bezpieczeństwa w Stalowej Woli

W 1958 roku ks. Sudoł rozpoczął starania o paszport. Chciał wyjechać do rodziny w USA. Zamiast tego zaproszono go do Rzeszowa. Tam kapłan poznał esbeka, który był jego „opiekunem” przez kilkanaście lat. Nazywał się Czesław Niemczyński. W latach 50. z pracownika GS w Brzostku koło Jasła i funkcjonariusza ORMO Niemczyński wybił się na oficera operacyjnego Wydziału IV SB KWMO w Rzeszowie. Kilkakrotnie karany dyscyplinarnie za nadużywanie alkoholu, dochrapał się w 1988 r. stopnia majora. Był chwalony przez przełożonych za „dobre wyniki na odcinku uzyskiwania wartościowych informacji” i za „przeciwdziałania na odcinku budownictwa sakralnego”.

Próba werbunku spaliła na panewce. Ks. Sudoł paszportu oczywiście nie dostał. Prezydium WRN w Rzeszowie, uzasadniając potrzebę odmowy, stanęło na stanowisku, że duchowny okazał się wrogiem Polski Ludowej i ZSRR, bo na jednym z kazań krytykował działalność władz państwowych, mówiąc, że bandytyzm, kradzieże i niski poziom moralny społeczeństwa to owoce wychowania w duchu moralności socjalistycznej.

Rzeszów, dnia 6 lipca 1963
Tajne
(…) Na szczególną w uwagę zasługują wypowiedzi na kazaniach ks. Sudoł Adama – katechety w Stalowej Woli/figuranta sprawy operacyjnej obserwacji. Wymieniony przy każdej okazji wypowiada się wrogo, podważając politykę partii i rządu. Między innymi ks. Sudoł z okazji odnawiania ślubów jasnogórskich mówił na kazaniu, że obecnie walczy się oficjalnie z religią i dąży do jej całkowitego wyrugowania w najbliższym czasie. W związku z tym podkreślał, że ludzie winni się przeciwstawić takiemu stanowi rzeczy. Cała treść kazania nacechowana była nienawiścią do PRL.
Naczelnik wydziału III R. Filipczyk, mjr

Ksiądz szybko proboszczem nie zostanie

Esbecy jednak na tym nie poprzestali. Jeszcze kilkakrotnie próbowali zmusić ks. Sudoła do współpracy. Stosowali groźby, prośby i manipulacje. Ks. Adam był jednak niezłomny. Na reperkusje nie trzeba było długo czekać. Władza komunistyczna ustami przewodniczącego Prezydium Rady Narodowej w Stalowej Woli poinformowała wikarego, że szybko proboszczem nie zostanie. Słowa dotrzymała.

W 1962 roku ks. Sudoł został przeniesiony do Przeworska, a potem do Muniny. Wciąż był inwigilowany przez SB i poddawany tzw. rozmowom ostrzegawczym. W 1967 roku trafił do Sanoka. Nie został jednak proboszczem parafii p.w. Przemieniania Pańskiego, lecz jedynie jej administratorem. W 1971 r. roku ustanowiono go dziekanem dekanatu Sanok Zachód, a dopiero siedem lat później – prałatem.

Nie zachowała się teczka operacyjna

W latach 80. sanocka fara, dzięki ks. Sudołowi, stała się kawałkiem wolnej Polski na zniewolonej mapie kraju. Duchowny wspomagał słowem i czynem ruch solidarnościowy, a w stanie wojennym przychodził z pomocą uwięzionym i ich rodzinom. Niestety, nie zachowała się teczka ewidencji operacyjnej dotycząca ks. Sudoła, ani teczka operacyjna założona na sanocką parafię. Wiadomo jednak, że w 1986 roku Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych w Sanoku rozpoczął sprawę operacyjnego rozpracowywania księdza pod kryptonimem „Agresor”. Widać po nim, jak wielką nienawiść władza ludowa czuła do duchownego.

Mechanizm operacyjnego rozpracowywania duchownego, na podstawie dokumentów z IPN, ujawnili historycy Andrzej Romaniak i Krzysztof Kaczmarski w niezwykłej książce pt. „Kryptonim Agresor”.

Oficer kierujący działaniami operacyjnymi w Sanoku, wymierzonymi w ks. Sudoła w 1990 r. został pozytywnie zweryfikowany i przeszedł do pracy w policji w III RP.

Historycy poznali nazwiska tajnych współpracowników donoszących na kapłana. Były wśród nich zarówno osoby świeckie, jak i duchowne. Informacje przekazywało przynajmniej pięciu tajnych współpracowników SB o pseudonimach: „Łysy”, „Bracki”, Robert”, „Henryk” i „Budowlaniec”.

SB nie koncentrowała się tylko na tworzeniu agenturalnej sieci. Nagrywała homilie ks. Sudoła, instalowała podsłuchy, inspirowała ataki na jego osobę w lokalnej prasie. Stała też za wysyłaniem anonimowych listów z pogróżkami oraz rozsiewaniem plotek.

Księdza regularnie nachodzili funkcjonariusze pionu IV SB. Przed każdym świętem religijnym i narodowym, w miesięczną rocznice wprowadzenia stanu wojennego, czy w rocznicę śmierci ks. Popiełuszki. Przestrzegali go przez „totalną krytyką zasad ustrojowych” i przed „kazaniami zawierającymi akcenty polityczne i antyradzieckie”.

Tajne
30.08.1982 godz. 16.00
Dyżurny operacyjny gabinetu MSW w W-wie
(…) Równocześnie prowadzi się inne działania profilaktyczno – zapobiegawcze w postaci przeszukań, rozmów ostrzegawczych i zatrzymań z kręgów potencjalnych inicjatorów antypaństwowych wystąpień, planując także na zagrożonym terenie o godz. 15. demonstrację siły. Niezależnie od tego dyr. d.s. Wyznań UW w Krośnie przeprowadza aktualnie rozmowę z ks. Sudołem, celem niedopuszczenia do wykorzystania imprezy kościelnej dla wrogich celów.
Z-ca K- ta Woj. Ds. Służby Bezpieczeństwa w Krośnie ppłk mgr Jan Żak

Okres szykan i prześladowań rozpoczęty w latach 50., trwał ponad 30 lat. Ostatni, znany meldunek SB z „operacyjnego zabezpieczenia” mszy odprawianej przez ks. Sudoła, pochodzi z 31 sierpnia 1989 roku. Była to dziewiąta rocznica Porozumień Sierpniowych. Premierem był już wtedy Tadeusz Mazowiecki.

foto: Andrzej Romaniak

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."