OTRZYMALIŚMY: ,,Spełnienie po latach…?” List Radnego Dzielnicy Śródmieście

SANOK / PODKARPACIE. Mógłbym dzisiaj napisać w zasadzie tylko jedno zdanie i zakończyć temat słowami „..a nie mówiłem…” Czego dotyczy to „a nie mówiłem”? Oczywiście dróg i chodników w centrum Sanoka. Swoistą krucjatę rozpoczęliśmy wspólnie z Radą Dzielnicy Śródmieście – tą z poprzedniej kadencji – bo o obecnej trudno byłoby mi tak napisać.


Czego dotyczyła?  Otóż walki o komfort przejścia i przejazdu przez centrum miasta.
Na początek poszła likwidacja parkingu na chodniku od arkad do optyka. Dwa lata trwało przekonywanie do tego pomysłu odpowiednich decydentów. Dali się namówić i zlikwidowali parking, a do tego „dorzucili” remont chodnika na tym odcinku.
Kolejna sprawa dotyczyła ulicy Matejki. Po wizycie w terenie z wieloma osobami, temat powoli zaczął ruszać z posad.
Decydenci dali się przekonać, że warto ją zmodernizować, gdyż „daje oddech” dla ronda Beksińskiego oraz skraca dojazd od centrum  do Wójtostwa – bez konieczności jazdy przez zatłoczone ulice  Kościuszki i Mickiewicza.
Dużą pomoc w tej sprawie zyskałem od samych mieszkańców ulicy Matejki, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i upomnieć się w Tygodniku Sanockim o należne im prawa!
I poszło już z kopyta.
Śp. Dr Jan Pawlik – pełniąc funkcję Przewodniczącego Rady Miasta stał się orędownikiem naszego pomysłu, aby część środków z planowanej modernizacji chodnika przy ulicy Szopena przenieść na modernizację rozkopanego przy ulicy Wąskiej.
Udało się, a po roku dokończono chodnik na Szopena. Wyasfaltowano też samą uliczkę w centrum.
Najwięcej problemów zrodziła ulica i chodnik przy Daszyńskiego oraz budynek LOK-u.
Nie sposób było znaleźć sojuszników dla remontu jezdni i rozpadającego się chodnika.
Na nic zdawały się argumenty, że od Okęcia idą tędy głównie mieszkańcy pobliskich miejscowości w drodze do pracy oraz do szkół. Ważniejsze były trakty poza Sanokiem.
Co się odwlecze, to nie uciecze – chciałoby się powiedzieć!
W obecnej kadencji samorządu znalazło się źródło finansów i wyremontowano zarówno chodnik jak i ulicę Daszyńskiego. Sprzedano też budynek LOK, gdyż znalazł się kupiec.
Co ciekawe niemożliwe stało się możliwe!!
Mam na myśli powrót do mojego pomysłu uczynienia ulicy Daszyńskiego dwukierunkową na odcinku od Słowackiego do Kościuszki oraz Słowackiego od Sienkiewicza do Rymanowskiej! I Sanok się nie zawalił- jak straszono tym rozwiązaniem we wpisach na esanok, czyniąc ze mnie nawiedzonego modernizatora.
Potrzeba było innego spojrzenia na sprawy i innej ekipy. Szkoda, że nikt nas nie posłuchał prowadząc modernizację ulicy Sienkiewicza przed laty i nie wykonał pasa do skrętu w Kościuszki.
Zapewniam- to było i jest możliwe. Kosztowne, ale możliwe. Trzeba było tylko chcieć.
A nie należało polemizować na łamach Tygodnika Sanockiego, jak w przypadku przysłowiowego już nowego lustra vis a vis pomnika Kościuszki. Jest nowe i nie straszy swoim wyglądem. Ale decyzja była „ nie, bo nie”.
Dziękować należy panom – Staroście Sebastianowi Niżnikowi, Michałowi Cyranowi naczelnikowi Wydziału Dróg i Inwestycji, Markowi Szparze przewodniczącemu Komisji Transportu i Dróg oraz tym radnym, którzy zechcieli podzielić nasz punkt widzenia i zagłosowali za środkami na te cele.
Najważniejsza inwestycja drogowa w mieście, czyli remont ulic Kościuszki – Jagiellońska, też miał swój skromny początek od świateł przy PUP-ie, za kadencji przewodniczącego Waldemara Szybiaka.
Wówczas niemożliwa była taka inwestycja, a radni część środków  skierowali na ulicę Traugutta oraz
modernizację mostu na Białą Górę.
Na usta cisną się słowa dziękujemy, lepiej późno niż wcale, już jest lepiej na długie lata!!
Przy okazji wymieniono sieci : wodną, kanalizacyjną, gazową, elektryczną. To pozostanie po Was panie i panowie.
Sanokowi się należy, gdyż jest stolicą powiatu i wstydem byłoby jeździć gładkimi jak stół drogami po okolicy,  a w Sanoku omijać znane z imienia i nazwiska dziury w jezdni.
Nie jest to pean na czyjąkolwiek cześć. Jest to chłodno, bez emocji opisana rzeczywistość.
Ale jest pewne ale. Tym czymś jest wygląd ulicy Feliksa Gieli.
Jest mi osobiście wstyd, że ulica tego wielce zasłużonego dla Sanoka Honorowego Obywatela, jego  byłego burmistrza, któremu nagrobek restauruje Stowarzyszenie Opieki nad Starymi Cmentarzami pod przewodnictwem pani Ewy Filip, tak wygląda.
Dziury, brak chodnika nie przystoją dla wyglądu centrum miasta.
Jest to przysłowiowa „łyżka dziegciu”, w tej było nie było,  beczce miodu sanockich ulic.
Do zakończenia kadencji obecnego samorządu pozostaje niespełna rok.
Może Rada Miasta Sanoka, pan burmistrz, wezmą sobie jako punkt honoru, aby na Światowy Zjazd Sanoczan obok kolejnej galerii na Okęciu zrobić coś w tej sprawie.
Pal sześć brak podziemnego przejazdu pod ulicą Jagiellońską do przyszłego centrum handlowego i parkingu, ale ulica Feliksa Gieli jest o przysłowiowy rzut beretem i nie da się posadzić pilnie drzewek jak za Gierka, żeby ją „zasłonić lub zafortepianić”.
Możemy liczyć? Czy liczyć sobie podwójnie, i się nie upominać??

Radny Dzielnicy Śródmieście w Sanoku
Jan Wydrzyński

 

 

foto: archiwum eSanok.pl

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."