Sanoczek skażony. Będzie kontrola jednej z firm (ZDJĘCIA)

W ostatnich tygodniach doszło do zanieczyszczenia rzeki Sanoczek. Zdaniem służb, które zajęły się sprawą, źródłem jest skażenie płuczką żwirową cieku wodnego znajdującego się na Dąbrówce w Sanoku, a związek z zabrudzeniem mogła mieć jedna z okolicznych firm.

Tomasz Sokołowski

Sanoczek to mała rzeka w gminie Sanok. Jej źródło znajduje się we wsi Karlików, na stoku Bukwicy. Sanoczek jest lewobrzeżnym dopływem Sanu, z którym łączy się w Trepczy.

Od około czterech tygodni, sanocki oddział Ligi Ochrony Przyrody otrzymywał sygnały o zabrudzeniu rzeki na wysokości miejscowości Trepcza. Zaznaczano, że już w okolicach Dąbrówki w Sanoku woda jest czysta.

- Myśleliśmy, że jest to związane z remontem lub przekopywaniem dołów, ale po zbadaniu zastanej w okolicach Dąbrówki sytuacji okazało się, że nastąpiło zanieczyszczenie małego cieku wodnego płuczką żwirową. Jest to błoto, piach o dużym stężeniu. Brudzi rzekę praktycznie na całej długości, jest to odcinek około 10 km – relacjonuje Ryszard Rygliszyn, Powiatowy Komendant Społecznej Straży Rybackiej w Sanoku oraz pełniący obowiązki Prezesa Zarządu Bieszczadzkiego Okręgu LOP w Sanoku.

Źródło

Podejrzenie związane ze źródłem skażenia padło na firmę znajdującą się w pobliżu opisywanego cieku.

Pracownicy LOP powiadomili Wydział Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Starostwie Powiatowym w Sanoku, Państwową Straż Rybacką, Polski Związek Wędkarski oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Już po kilkunastu godzinach, miejsce zanieczyszczenia badali przedstawiciele WIOŚ.

- Sprawa jest w toku. Zostanie przeprowadzona kontrola firmy, która mogła mieć związek z zanieczyszczeniem. Zgodnie z ustawą, przekazaliśmy informację o zamiarze przystąpienia do kontroli. Wyniki powinniśmy poznać za około dwa tygodnie – dowiadujemy się w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Rzeszowie, Delegatura Jasło.

Brudna woda nie daje szans rybom

Poziom zmętnienia wody wyrażany jest za pomocą punktów. Dla przykładu, jeśli zmętnienie wynosi 300 punktów, dla oka ludzkiego woda jest brudna, przykrywa wszystko, a kolejne stopnie zanieczyszczenia są dla nas niemożliwe do odróżnienia.

- Wprawdzie, nie dysponujemy wynikami badań w tym zakresie, ale woda w Sanoczku w okresie skażenia płuczką z pewnością wykazywała kilkanaście tysięcy punktów zmętnienia – mówi Piotr Konieczny, dyrektor biura okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Krośnie.

Uzdatnić można wodę o różnym stopniu zmętnienia, tak aby mogli z niej korzystać ludzie, ale problem pozostaje w kontekście ryb, które do życia potrzebują tlenu.

- Co roku, do Sanoczka trafia 70-100 tys. sztuk pstrąga potokowego oraz około 120 tys. świnki – zaznacza Piotr Konieczny z PZW,  i dodaje: – Zmętnienie, o którym mowa w przypadku Sanoczka ma tragiczny wpływ na ryby. Woda w rzece była praktycznie beztlenowa, uniemożliwiająca przetrwanie nie tylko rybom, ale również wszystkim organizmom, które do życia potrzebują tlenu.

Po informacji o zanieczyszczeniu rzeki, pojawiło się również zagrożenie dotyczące braku odpowiednich warunków do odbycia tarła świnki, które przypada na przełom kwietnia i maja.

- Z naszych obserwacji wynika, że w tym momencie w Sanoczku nie ma świnki – mówi Ryszard Rygliszyn.

Sytuację uspokaja jednak dyrektor biura okręgu PZW w Krośnie.

- Nie było pierwszego tarła, ale mogło to być spowodowane faktem, że Sanoczek jest zimniejszą rzeką. Teraz, świnka rozmnaża się normalnie – zaznacza Piotr Konieczny.

Nieprawidłowa zrywka drzew zmorą okolicznych rzek

Zainteresowanie sprawą wielu podmiotów związanych z szeroko rozumianą ochroną środowiska świadczy o powadze sytuacji i znaczącym zagrożeniu. Płuczka żwirowa, która według naszych rozmówców pojawiła się w Sanoczku nie jest jednak największym problemem okolicznych rzek.

- Prawdziwą zmorą rzek jest nieprawidłowa zrywka drzew, transportowanych dużymi ciągnikami. Te naruszają ściółkę, która bezpośrednio lub wraz z opadami trafia do wody. Ma to niezwykle duży wpływ na skażenie rzek – tłumaczy Piotr Konieczny. 

Od 11 dni Sanoczek płynie czysty

- Po zawiadomieniu o zamiarze przystąpienia do kontroli skierowanym przez WIOŚ do firmy, która mogła mieć związek z zanieczyszczeniem, Sanoczek płynie czysty. Na kamieniach pozostał jeszcze żółty nalot. Nie zniknie on szybko, ale być może większe opady, przyspieszą oczyszczenie dna – mówi Ryszard Rygliszyn z LOP.

Niestety, nie udało nam się porozmawiać z przedstawicielem firmy, w której dojdzie do kontroli.

foto: LOP Sanok

|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."