REKLAMA
REKLAMA

To nie jest psychoza strachu. Psy są naprawdę zabijane przez wilki

PODKARPACIE. Tak naprawdę nikt nie wie, ile psów zabijają wilki. Obrońcy tych drapieżników nie przyjmują do wiadomości, że ta liczba wzrasta, obawiając się, że wzmocni to stereotyp „złego wilka”. To działanie w myśl maksymy ”Masz gorączkę? Zbij termometr”, a jego negatywne skutki w przyszłości mogą odczuć same wilki.



Apelujemy do naszych Czytelników o zgłaszanie redakcji przypadków ataków wilków na psy. Bardzo prosimy o przesyłanie udokumentowanych i wiarygodnych informacji o czasie i miejscu ataku. Mamy nadzieję, że dzięki presji społecznej uda się doprowadzić do stworzenia programów edukacyjnych oraz pomocowych minimalizujących straty wśród naszych czworonogów. Prosimy o kontakt pod numerem telefonu 13 46 44 338 lub na adres mailowy: redakcja@esanok.pl



Dorota Mękarska

–  Rano wstałem do pracy. Była godzina 5. Spojrzałem przez okno, a tam 20 metrów od domu wilk „kończył” naszego psa. Gdy pobiegłem go odgonić, niespecjalnie chciał uciekać – nie tak dawno relacjonował portalowi esanok mieszkaniec Załuża. Nie ma miesiąca byśmy nie otrzymywali takich sygnałów. Co więcej zdarza się, że mamy ich kilka w miesiącu, a czasami przez jedną noc.

Statystyki sobie rzeczywistość sobie

Relacjom nierzadko towarzyszą drastyczne zdjęcia rozszarpanych psów. Nie ma wątpliwości, że wzrasta liczba ataków wilków na te zwierzęta, choć nie potwierdzają tego statystyki.

Jak Informuje Łukasz Lis, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, w tym roku do tej instytucji zgłoszono tylko 4 takie przypadki.

– Ludzie nie zgłaszają tych szkód, bo za nierasowego psa nie otrzymuje się odszkodowania – tłumaczy rzecznik. – Dzieje się to ze szkodą dla statystyki, gdyż dzięki niej wiemy, czy ataki się nasiliły, czy też nie. Nie mamy pełnego oglądu sytuacji, co w przypadku wydawania opinii dla generalnego dyrektora ochrony środowiska w sprawie odstrzału problematycznych osobników, jest bardzo ważne.

– Dane Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska pokazały, że psy stanowiły tylko 1% zagryzionych przez wilki zwierząt w 2017 r. – podkreśla Piotr Chmielewski z WWF Polska (World Wide Fund for Nature).

Mamy więc do czynienia z sytuacją, że nieadekwatne dane obrazują skalę zjawiska. Z tego powodu problem jest bagatelizowany przez ochroniarzy, a nawet piętnowany, bo jakoby tak tworzy się klimat, uzasadniający odstrzał wilków. Jednakże w społeczeństwie narasta niechęć do tych drapieżników. Trudno się zresztą temu dziwić. Na nasze poglądy wpływają doświadczenia osobiste. Już dzisiaj borykamy się z przypadkami kłusowania, czy trucia wilków, a można podejrzewać, że traumatyczne doświadczenia właścicieli zabitych psów mogą tę sytuację tylko pogorszyć. Trzeba też zwrócić uwagę na cierpienia samych psów. To też są stworzenia żyjące, którym należy się opieka ze strony człowieka.

Infografika: WWF Polska

Wilki są przekonane, że psy są wilkami

Dlaczego wilki atakują psy? W społeczeństwie powszechne przekonanie, że smakuje im psie mięso. To kolejny fałsz na temat tych drapieżników.

– Psy to udomowione wilki. Oba te gatunki mogą się krzyżować, co dowodzi, że pomimo długotrwałego procesu domestykacji psa, niewiele się różnią genetycznie. Wilki są prawdopodobnie przekonane, że psy są nadal wilkami. Nie mają pojęcia, że pies ma swojego właściciela, który go żywi i utrzymuje, a często darzy także ogromnym uczuciem – tłumaczy na stronie Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” dr hab. Sabina Nowak, prezes tej organizacji. – Traktują psy jak konkurentów do terytorium i do pokarmu. Jeśli psy mają możliwość biegania luzem, regularnie odwiedzają pobliskie lasy i zostawiają tam odchody i mocz, szczególnie na odchodach i znakowaniach wilków. Podjadają też resztki ofiar wilków. Widzimy to często na nagraniach z naszych fotopułapek. Dla lokalnej wilczej grupy rodzinnej jest to jednoznaczne ze znakowaniem ich terytorium i próbą jego zawłaszczenia przez obcego osobnika, a także zagrożeniem dla ich potomstwa. To trochę tak, jakby obcy człowiek wchodził do naszego domu, rozrzucał tam swoje rzeczy, wyjadał z lodówki i zadamawiał się pod naszą nieobecność, a potem znikał. Para rodzicielska wilków, która chroni swoje potomstwo i zasoby pokarmowe, idąc za śladem zapachowym bardzo łatwo trafia do obejścia, gdzie taki pies mieszka. Może go też łatwo rozpoznać podczas spotkania w terenie. Dlatego przypadki zabijania psów przez lokalne wilki w lesie, na polach, nawet w obejściu i przy budzie nie są rzadkością.

 – Jeśli chodzi o ataki wilków na psy, czy ewentualne zagryzienia psów przez wilki to dotyczą one głównie psów wałęsających się w lasach. Wilki jako zwierzęta terytorialne, bronią swojego terytorium, bazy pokarmowej oraz potomstwa. Dotyczy to zarówno obrony przed wilkami z innych grup rodzinnych (watah) jak i psów Pies jako ewolucyjny potomek wilka, odbierany jest przez niego jako konkurent o zasoby – dodaje Piotr Chmielewski.

Zdjęcie poglądowe

To człowiek odpowiada za psa

Stykając się z bardzo emocjonalnymi relacjami właścicieli zabitych psów trudno oprzeć się wrażeniu, że do wielu psich dramatów by nie doszło, gdyby nie niefrasobliwość człowieka. Wygląda na to, że choć organizacje ekologiczne na swoich stronach internetowych instruują jak należy postępować, by chronić psy ta wiedza jest słabo wykorzystywana w praktyce.

– Należy pamiętać, że nie wolno puszczać psów luzem w lesie. Jest to zabronione przez polskie prawo (art. 166 Kodeksu wykroczeń). Ataki wilków na psy w gospodarstwach dotyczą głównie psów uwiązanych na łańcuchach, na posesjach nieogrodzonych, niewłaściwie ogrodzonych, bądź też w rozproszonej zabudowie w pobliżu lasów. W miejscach występowania wilków właściciele psów powinni trzymać je w nocy w domu lub w odpowiednio zabezpieczonych kojcach oraz nie pozwalać wychodzić psom poza obszar gospodarstwa ani wałęsać się bez nadzoru po lasach – Piotr Chmielewski przywołuje bardzo proste zasady postępowania.

Nie taki wilk straszny jak go malują

Dlaczego tych zasad właściciele psów nie przyswajają?
– Brakuje edukacji – mówi bez ogródek Łukasz Lis.

Rzeczywiście, na palcach jednej ręki można policzyć akcje edukacyjne, które na naszym terenie przeprowadzają ekoaktywiści i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Aktywiści zamiast merytorycznych działań wolą wisieć w hamakach na drzewach, natomiast organizacje nie przyjmują do wiadomości, że liczba ataków rośnie, bo przecież mają dane z GDOŚ. Straty w psach tłumaczone są atakami innych zwierząt, choć nierzadko ludzie są świadkami rzezi.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie zauważa problem z odbiorem społecznym wilka, dlatego przeprowadziła warsztaty zatytułowane „Nie taki wilk straszny jak go malują”.

– Zainteresowanie było ogromne – przyznaje Łukasz Lis.

Niestety nie poszło ono całkowicie po myśli organizatorów, gdyż zostało zdominowane przez problemy hodowców zwierząt gospodarskich.

I to właśnie do nich skierowana jest przede wszystkim oferta organizacji zajmujących się ochroną zwierząt.

Zdjęcie poglądowe

Dobre sąsiedztwo ludzi i wilków jest możliwe

– WWF Polska działa na rzecz ochrony wilków w Polsce m.in. poprzez współpracę z wieloma grupami interesariuszy, w tym przede wszystkim ze społecznościami lokalnymi, aby minimalizować ryzyko występowania sytuacji konfliktowych między wilkami a hodowcami zwierząt gospodarskich – podkreśla Piotr Chmielewski.  

WWF Polska w swoich działaniach na rzecz minimalizowania ewentualnych konfliktów przekazał do tej pory 150 kompletów ogrodzeń elektrycznych do ochrony zwierząt hodowlanych na terenie województwa lubuskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego, podlaskiego, małopolskiego i podkarpackiego. Hodowcy owiec otrzymali również 38 psów pasterskich rasy owczarek podhalański, które chronią stada zwierząt hodowlanych przed wilkami. W województwie podkarpackim odbywa się to co roku we współpracy z Wydziałem Spraw Terenowych w Krośnie, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Najbardziej potrzebujący hodowcy otrzymują nieodpłatnie specjalistyczne ogrodzenia elektryczne do ochrony zwierząt.

– Edukacja hodowców, pokazywanie i udostępnianie im metod do prawidłowego zabezpieczania gospodarstw, umożliwia dobre sąsiedztwo ludzi i wilków – zaznacza  nasz rozmówca.

Działania WWF mają również charakter informacyjny i edukacyjny. W tym roku wydano zbiór komiksów „W sąsiedztwie z dużymi drapieżnikami”, w którym znalazł się m.in. komiks „Wilcze Kłamstewka” oraz we współpracy z dr. Tomaszem Samojlikiem z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży komiks „Serce Wilka”.

Opracowano materiały pomocne w przygotowywaniu zajęć dla uczniów, tzw. „narzędziowniki” poświęcone dużym ssakom drapieżnym. Organizowane są także warsztaty na temat prowadzenia dialogu między różnymi grupami społecznymi dotyczące wilków oraz metod zabezpieczania zwierząt gospodarskich przed wilkami. Rozpoczęto ponadto projekt mający na celu poprawę skuteczności egzekwowania przepisów prawa dotyczących m. in. kłusownictwa i nielegalnego odstrzału chronionych gatunków zwierząt, takich jak wilk. 

Lista działań WWF jest naprawdę imponująca, ale jednak brakuje oferty edukacyjnej skierowanej tylko do właścicieli psów. Oczywiście nie zlikwidujemy w ten sposób strat wśród psów, ale możemy je zminimalizować, ograniczając w ten sposób krąg ludzi negatywnie nastawionych do tych drapieżników. Wszystkim powinna przyświecać myśl, by w dążeniu do zachowania populacji drapieżnych ssaków następnym pokoleniom, ograniczać negatywne zjawiska, które realizację tego zadania będą utrudniać.

Łańcuch pokarmowy musi istnieć

Paweł Kusal, weterynarz z Leska, który ma 30-letnie doświadczenia w praktyce weterynaryjnej, jest zdania, że bardzo ciężko jest zapewnić psom bezpieczeństwo, bo dla wilków nawet kojec nie stanowi przeszkody. Jego zdaniem wilków jest za dużo, a za mało saren i jeleni.

– Łańcuch pokarmowy musi istnieć. Nie ma zwierzyny płowej, a wilk musi mięso gdzieś zdobywać – stwierdza weterynarz. – Jedyny ratunek w tym, by zredukować populację wilka i przywrócić stan sprzed 30 –40 lat. Kiedyś wilki nie odważyły się, by wejść do wsi, a dzisiaj to jest na porządku dziennym.

Obserwacje ze schroniska dla zwierząt w Lesku wskazują, że jedne zabite psy zastępuje się kolejnymi. Może ta łatwość w przygarnięciu psa powoduje, że nie chroni się go należycie przed wilkami? Trzeba jednak zaznaczyć, że zdarzają się przypadki, iż nawet pies, na którego właściciele chuchają i dmuchają staje się łupem wilków.

– Jak ten problem rozwiązać? Nie wydawać psów ze schroniska, z obawy, że zostaną zabite przez wilki? – pyta retorycznie Paweł Kusal. – Naprawdę ciężko z tego wybrnąć.




Apelujemy do naszych Czytelników o zgłaszanie redakcji przypadków ataków wilków na psy. Bardzo prosimy o przesyłanie udokumentowanych i wiarygodnych informacji o czasie i miejscu ataku. Mamy nadzieję, że dzięki presji społecznej uda się doprowadzić do stworzenia programów edukacyjnych oraz pomocowych minimalizujących straty wśród naszych czworonogów. Prosimy o kontakt pod numerem telefonu 13 46 44 338 lub na adres mailowy: redakcja@esanok.pl




ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Wilki zaatakowały nad ranem. Głębokie rany u źrebaka (DRASTYCZNE ZDJĘCIA)

BIESZCZADY: Skrajne opinie o wilkach. Strzelać czy chronić?

Wilki zagryzły łanię 150 metrów od domów (DRASTYCZNE ZDJĘCIA)

REPORTAŻ: „Wilki nie są zagrożeniem dla człowieka” (VIDEO)

Ataki wilków. Psy „wydzierane” z bud (DRASTYCZNE ZDJĘCIA)

WŁAŚCICIEL ZAGRYZIONEGO PSA: „Wilki już się nas nie boją” (ZDJĘCIA)

Przejmujące relacje mieszkańców Bieszczad (VIDEO)

27-09-2020

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)